„Co Cię nie zabije to Cię wzmocni”
Układ odpornościowy inaczej immunologiczny to taki trochę wojownik, który walczy z napotkanymi niechcianymi w organizmie wrogami. Mówię tutaj o różnych drobnoustrojach chorobowych.
Należą do niego liczne tkanki i narządy limfatyczne między innymi: grasica, szpik kostny, węzły chłonne, śledziona, pierścień Waldeyera, wyrostek robaczkowy, grudki limfatyczne, naczynia limfatyczne i GALT (ang. gut-associated lymphoid tissue). GALT to tkanka limfatyczna w przewodzie pokarmowym, która stanowi ok 70% komórek immunokompetentnych ustroju. Termin immunokompetentne oznacza, że są w stanie wywołać odpowiedź immunologiczną. Stąd mówi się, że odporność bierze się z jelit. To w jelitkach jest najwięcej limofocytów, które toczą bitwy z patogenami.
Jeśli pojawiają się drobnoustroje chorobowe z zewnątrz to najpierw mają do czynienia z którąś z barier ochronnych organizmu. Bariery te to skóra oraz błony śluzowe. Błona wyściełająca jelito ma powierzchnie liczącą ok 250m² czyli znacznie więcej niż powierzchni skóry, która ma łącznie ok 2m² ). „Wspomagaczami” dla błon śluzowych i skóry są między innymi łzy, ślina, flora bakteryjna, kwasu solny w żołądku oraz inne płyny ustrojowe.
Dlatego ważne, aby bariery te funkcjonowały jak najlepiej. Chciałabym, żebyście wiedzieli od czego zależy skład mikrobioty. Mikrobiota to wszystkie mikroorganizmy, które sobie żyją w jelicie. Tutaj istotny jest sposób w jaki przychodzimy na świat, forma karmienia czy środowisko, w którym dorastamy. W ok 2-3 roku życia jej skład się stabilizuje rzutując tym samym na odporność w dorosłym życiu. Potem jest zależny od aktualnych „zamieszek” w organizmie.
Co zatem osłabia naszą odporność?
→ alkohol, palenie papierosów i inne używki, bo zmniejszają wchłanialność składników pokarmowych niezbędnych dla zdrowia,
→ niedobory składników odżywczych w diecie,
→ częste podróże i zmiany klimatu, bo jest to jednak stresor dla organizmu,
→ słodycze, bo są pożywką dla tych mikroorganizmów mniej potrzebnych,
→ stres, tutaj oczywiście w skład wchodzą emocje, ale i również nieregularny tryb życia → nieregularne posiłki, pory snu, produkty, które w nadmiarze nam szkodzą lub ich nie tolerujemy,
→ zbyt mała ilość snu i regeneracji organizmu, bo gdy jesteśmy słabsi trudniej nam „walczyć”,
→ antybiotykoterapia, bo zabija nie tylko „wrogów”, ale też „sprzymierzeńców”,
→ podwyższony kortyzol i zajeżdżanie się poprzez wysiłek fizyczny, bo trenowanie 7 dni w tygodniu po 2-3 treningi dziennie to, mimo wszystko bodziec zaburzający homeostazę organizmu,
→ przyjmowanie leków np. tabletek antykoncepcyjnych.
PS samo bycie na zimnie nie przesądza o tym, że zaraz się rozchorujemy. To kwestia indywidualna, zimno jest po prostu bodźcem, a to jak Twój organizm zareaguje zależy tylko i wyłącznie od Twojej odporności i zahartowania.
Co więc wzmacnia naszą odporność?
→ zdrowa dieta – szczególnie bogata w warzywa i owoce czyli błonnik i witaminy (szczególnie witamina D, C, E, omega 3, cynk, żelazo).
→ regularna aktywność fizyczna,
→ hartowanie organizmu poprzez morsowanie/saunowanie, bo jest to jak trening. Potem, gdy zimą zostajesz wystawiony na zimno, to nie jest ono nowym bodźcem dla Twojego organizmu,
→ spokój i równowaga pomiędzy układem współczulnym i przywspółczulnym,
→ słońce, bo zachodzi skórna synteza witaminy D,
→ dobrze zbudowana flora bakteryjna jelit, w czym mogą pomóc probiotyki.
Zadbaj o siebie już dziś,
Sandra